Trzeba mieć marzenia

  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF
  • Drukuj zawartość bieżącej strony

21 listopada 2020

               Gdyby wszystko było normalnie, właśnie grzalibyśmy się przy kaloryferze i lampce czegoś mocniejszego po kolejnej edycji mojego ulubionego biegu Noc STO-nogi. Zmęczeni, tym zmęczeniem organizatorów i wolontariuszy, które tak różne jest przecież od zmęczenia uczestników. Urobieni po łokcie, oślepieni czołówkami, rozedrgani dziesiątkami podejmowanych decyzji, wyziębnięci, zakatarzeni, jednak przecież zadowoleni. Pomału wraca uśmiech na twarz i ulga, że prawie wszystko się udało. Że kolejny raz zrobiliśmy coś fajowskiego. Że przyjechali biegacze, czasem nawet z daleka, żeby wziąć udział w wymyślonym przez nas wariactwie. Że dobrze się wszyscy bawili bieganiem.

pusty park

             Jednak nie jest normalnie. Ten rok 2020 nie jest w ogóle normalny. Musieliśmy i ciągle musimy mierzyć się z problemami, przy których brak udziału w wymarzonych zawodach to pestka. Z coraz większym niepokojem spoglądamy w najbliższą przyszłość, bojąc się o zdrowie, rodzinę, pracę. Wielu z nas stoi na pierwszej linii frontu walki z zarazą. Niepokój, lęk, beznadzieja. Takie nastroje tłuką się po głowie, gdy podsumowujemy ten ostatni sezon. Sam, jako biegacz i organizator Biegów balansuję między deprechą a nadzieją.

 

            Bo w końcu w tym całym szaleństwie mamy coś, czego można się przychwycić. Jesteśmy szczęściarzami. Mamy BIEGANIE. Próbowano nam je odebrać. Dużo trzeba było zaparcia, by się nie poddać. By mimo ogromnego „oporu materii” kontynuować swoje plany treningowe, modyfikując je raz po raz. Podwójni szczęściarze mogli nawet wziąć udział w zaplanowanych zawodach. Życiówki do tego pobić. Spora grupa biegaczy wymyśliła sobie bieganie na nowo, podejmując wyzwania, których jeszcze nikt nie wymyślił, albo ruszyli ścieżkami, po których jeszcze nikt nie biegał. Bo przecież biegać można wszędzie, w każdych warunkach i o każdej porze. Można było zamienić buty biegowe na górskie i zwolnić trochę, oglądając góry z zupełnie innej perspektywy. Można było i odwrotnie, przesiąść się na rower i w jeden dzień zrobić taki dystans, którego biegiem nie udałoby się nijak przedreptać.

            Boję się planować. Boję się „rozśmieszać Boga”. Drzemie w nas jednak niepoprawny optymizm. Kto nic nie planuje na przyszły rok – ręka do góry. Przełożone zawody przecież się kiedyś odbędą. Parafrazując znane powiedzenie – Biegać, ćwiczyć, nie żałować, bieda musi pofolgować. Może znajdzie się wreszcie ta mityczna szczepionka. Może COVID sam odpuści, jak wiele innych epidemii w historii ludzkości. Nie łudźmy się. Świat – ten nasz biegowy również – nie wróci już na stare dobre tory. Nie wiem jak to będzie. Życzę jednak sobie i Wam, żebyśmy się za rok spotkali w Stawisku na kolejnej szalonej wyrypie zwanej Nocą STO-nogi. Wy znów zawalczycie „o pietruszkę”, a My Wam za to upieczemy najwspanialsze kiełbaski świata nad niezdrowym,  nieekologicznym, a tak przyjemnym ogniskiem.

                  Trzeba mieć marzenia!!!

                        Jerry49

 

Zdjęcia:

Jakub i Jerzy Stypa

Rozwiń Metryka

Podmiot udostępniający informację:
Data utworzenia:2020-11-21
Data publikacji:2020-11-21
Osoba sporządzająca dokument:
Osoba wprowadzająca dokument:Jerzy Stypa
Liczba odwiedzin:397